Nie zniechecaj sie do nauki! MOTYWACJA!!

Za nami już 5 lekcji, dużo nowych informacji dla niektórych utrwalenie lub przypomnienie wiedzy.
Jedni zmotywowani (tak trzymajcie!🏻) drudzy załamani . Załamani ilością wiedzy; trzeba O TYM pamietać, O TAMTYM... Coś co niby się wiedziało a jednak okazuje się ze jest inaczej. Nie można po prostu powiedzieć "IK MORGEN WERKE" ? "Przecież zawsze tak mówiłem i mnie rozumieli.." I właśnie ta i inne kwestie prowadzą niektórych do zniechęcenia do dalszej nauki. Typu: " Nie ogarniam, nie daję rady".. Ale STOP!! To ze nie OGARNIASZ TERAZ nie znaczy ze nie OGARNIESZ PÓZNIEJ! Jedni potrzebują więcej czasu i tłumaczenia, a drudzy łapią wiedzę "raz dwa" lub w najlepszym razie mają talent do języków. Dlatego też grupy są podzielone na poziomy by nikt nie czuł sie skrępowany tym ze np Gienek mówi lepiej od Zenka. Wtedy w takiej niedopasowanej grupie zamiast się przełamać z mówieniem tylko bardziej sie blokujemy.. Noo.. Chyba ze mamy typowe gaduły z krwi i kości którym buzia sie w ojczystym języku tez nie zamyka- to nie znaczy jest to zła cecha! Takie osoby często maja mniejszą barierę językową, nie wynika to z żadnych badań, tak JA zauważyłam przez ostatnie lata udzielając lekcji, więc stwierdzam to tylko na bazie moich subiektywnych spostrzeżeń.

Wracając bardziej do tematu: dlaczego lepiej uwierzyć w siebie i swoje umiejętności niż poddawać sie na początku?

Niby odpowiedź każdy zna ale może uda mi się to bardziej przybliżyć.

Wczoraj wracając samochodem po lekcjach do domu zastanawiałam sie caaaaałą drogę, ale to caluteńką (aż 10 minut!) dlaczego tak sie dzieje.

Możemy porównać to właśnie do jazdy samochodem, a przynajmniej w moim przypadku... Nieudanych prób ... Załamek .. Ach szkoda gadać a raczej pisać. Tutaj macie filmiki o
mojej historii jak coś:
http://youtu.be/un744QNg8j0

https://www.youtube.com/watch?v=LR6HiiMFFa4


Wsiadając po raz pierwszy za kołkiem, jako osoba początkująca nie mająca do tej pory żadnego pojęcia o prowadzeniu auta, na pierwszej lekcji nauki jazdy nie mamy pojęcia jak zmienia sie biegi, gdzie jest sprzęgło i do czego ono służy. Po pierwszej lekcji jesteśmy przerażeni ilością wiedzy ale zapał nadal jest, chcemy sie nauczyć jeździć.

Podobnie jest na pierwszej lekcji języka obcego. Tyle nowych rzeczy sie dowiadujemy lecz zapał jest bo przecież mamy przed sobą cel: biegle mowić w danym języku, zrozumieć co do nas mówią i być zrozumianym. Tak samo zapisujemy się na naukę jazdy, bo naszym celem jest umiejetność prowadzenia samochodu.

Czasem po kilku lekcjach jazdy lub języka zapał mija. Dochodzimy do wniosku ze jednak sobie nie radzimy. Po piątej lekcji nadal nam gaśnie samochód a sprzęgło myli nam sie z hamulcem.
Tak samo jest z nauką języka. Po piątej lekcji niektórym nadal myli się kolejność w zdaniu lub zapominają że w pytaniu "ucinamy T przy JIJ". Ale to nie znaczy ze nigdy sie tego nie nauczymy.

"Nie od razu Kraków zbudowano."
"Rome is ook niet in een dag gebouwd. "

Niestety samoistnie to nie przyjdzie.. Fajnie by było: pewnego dnia się budzisz i tak jak nic nie rozumiales i potrafiłeś nagle potrafisz! Na szczęście nie jest to powodem by sie poddawać. Można temu zaradzić dużo ćwicząc.

Jedna lekcja w tygodniu po półtorej godziny nic nie da. Musimy pomiędzy dużo poświęcać czasu na naukę i pomału po szczeblach wspinać się na szczyt.

Tak samo jak po kilkunastu tygodniach nauki jazdy (jedna półtoragodzinna lekcja w tygodniu) nie jesteśmy w stanie dobrze a zarazem swobodnie prowadzić samochodu. Niby już teoretycznie wiemy gdzie jest sprzęgło i potrafimy wbić bieg ale w praktyce czasami jeszcze sie zdarzy ze samochód zgaśnie..Mało tego! I najlepszemu kierowcy moze sie to przytrafić! A do tego jeszcze musimy znać przepisy i znaki drogowe- to można wykuć akurat na pamięć tak jak słówka w języku obcym a ze trochę tego jest (znaków drogowych i słówek ) można sobie pomóc zapamiętując ze niebieskie znaki w kwadracie są informacyjne 🅿a czerwone w kółeczku zakazu. Tak samo ucząc się słówek możemy sobie pomagać skojarzeniami. Tak jak ja próbuje Wam zawsze tłumaczyć w filmikach czy na lekcji w Waalwijku.

Myśle ze już sami porównacie sobie to do nauki języka ... Dopiero gdy już zdamy prawko i możemy na co dzień prowadzić samochód, nabieramy prawdziwej wprawy, swobodnie sie przemieszczamy, nabieramy swoich nawyków, odkrywamy nowe drogi i nie boimy sie skręcić w nieznana uliczkę jak na początku, bo już teraz jesteśmy tak pewni swojej wiedzy (teoria) i umiejętności(praktyka) ze wiemy ze damy sobie radę z niejedną przeszkodą.

W języku jeśli już opanujemy podstawy gramatyki (teorie) przekładamy tą wiedzę na rozmowę, pisanie (praktykę). Gdy podstawy są opanowane nie tylko w teorii ale już i w mowie i piśmie to skręcamy w tą nieznaną uliczkę nie bojąc sie że sobie nie poradzimy z ewentualną przeszkodą.
Zasób wiedzy który mamy plus umiejętności i wprawa sprawiają ze zapał powraca a niechęć zanika.

Bywa tez tak ze na naukę jazdy zapisuje sie osoba która już wcześniej jeździła wiec wie gdzie jest sprzęgło i zna przepisy drogowe lecz chce podszkolić umiejętności. Pierwszy etap, czyli teorię, ma już za sobą ale z praktyką słabiej. Boi się wsiąść za kierownicę obawiając sie ze coś pójdzie nie tak i spowoduje wypadek. Tylko ćwicząc nabierze większej pewności siebie w jeździe. Jak dla mnie to z nauka jest identycznie: ktoś już miał do czynienia wcześniej z językiem lecz długo nie praktykował swojej wiedzy i najzwyczajniej w świecie zapomniał "czym to się je" lub tak długo zwlekał aż strach przejął wszystko w swoje ręce. Dlatego ważne jest sprawdzenie czy równie dobrze pójdzie nam w wysłowieniu sie jak i w odrobieniu zadania domowego, Ci którzy chodzą na lekcje do mnie pewnie wiedzą o co mi chodzi z tym zadaniem domowym. To ze bezbłędnie odrobiłeś prace domowa nie znaczy ze bezbłędnie przeprowadzić rozmowę z sąsiadem. To nie znaczy tez ze nigdy do tej perfekcji nie dojdziesz. Owszem. Tylko jeden szybciej zda prawko(nauczy sie języka), a drugi pózniej ... Ale TEŻ zda (sie nauczy).

Pamiętajcie jedno! To że macie już prawko nie znaczy ze potraficie już dobrze jeździć

Pozdrawiam,
Ola

PS: na zdjęciu mały Xavi (mój obecnie 3-letni syn). On tez musiał sie wszystkiego nauczyć. Jedno dziecko zaczyna szybciej chodzić/mowić niż drugie. A jeszcze tyle przed nim! Przyjdzie czas na rower a potem na auto.. Był czas na odmianę czasowników w czasie przeszłym, jest czas na odmianę w czasie teraźniejszym przyjdzie i czas na odmianę w czasie przyszłym. Najpierw trzeba jedno opanować. Mama (ja) tez nie opanowała od razu jazdy samochodem, narazie czuje sie swobodnie, przyjdzie i czas ze w nieznane pojadę. Ważne by samochód którym sie poruszam dobrze ze mną współgrał i do mnie pasował. Jak nauczyciel do kursanta.

Reactie schrijven

Commentaren: 0